S – 21 (Phnom – Pehn, Kambodża)

Rok 1975. Od początku kwietnia Liceum Tuol Svay Prey znajdujące się w centrum Phnom – Penh stoi opustoszałe. Zwykły gwar i radosny śmiech typowy dla szkół na całym świecie, zamarł. Ani jednego ucznia, czy nauczyciela. Brama wjazdowa na teren szkoły leży rozbita na ziemi. Dookoła grobowa cisza. Od czasu do czasu gdzieś w oddali słychać pojedyncze wystrzały i eksplozje. Na ulicach miasta oprócz wojskowych patroli i kilku rządowych gmachów wypełnionych ludźmi, nie ma żywej duszy. Wszystkich mieszkańców, których wyłapało wojsko, wywieziono kilkaset kilometrów stąd. Sekretarz Generalny Komunistycznej Partii Kambodży Pol Pot przekonany, iż Phnom – Penh jest siedliskiem wszelkiego zepsucia i zachodniej degeneracji, zadecydował o wysiedleniu wszystkich mieszkańców. „Każdy obywatel Demokratycznej Kampuczy winien ciężko pracować na rzecz rozwijania dobrobytu i niepodległości Naszej Kochanej Demokratycznej Kampuczy” – słychać słowa sekretarza, dobiegające z głośników rozstawionych w oknach najwyższych budynków. Od kilku dni mężczyźni ubrani w czarne koszule i spodnie, z typowymi dla siebie, kraciastymi czerwono – białymi chustami na szyjach, przeszukują domy centymetr po centymetrze.

17 kwietnia 1975 roku na teren liceum wjeżdżają pierwsze ciężarówki wypełnione robotnikami. Rozpoczynają się gorączkowe prace. Na pierwszy rzut oka nie widać niczego niezwykłego. Wstawianie podwójnych szyb w miejsce pustych, rozbitych okiennic. Sprzątanie dziedzińca. Podwyższanie okalającego szkołę muru o pół metra. Wnoszenie żelaznych łóżek i drewnianych skrzyń do jednego z budynków. Dziwią trochę metalowe kraty we wszystkich oknach, ale przecież czasy niespokojne, więc i ludzie wolą się zabezpieczyć. Tym bardziej nowa władza. Budynki mogą być ważnymi, strategicznymi magazynami, więc pewnie dlatego te zabezpieczenia. A kilometry rozwiniętego drutu kolczastego dookoła szkoły? Bezpieczeństwa nigdy za wiele!

W nocy z 20 na 21 kwietnia 1975 roku przez główną i jedyną bramę szkoły, wjeżdżają dwie ciężarówki. Słychać jakiś szmer. Pojedyncze westchnienia. Głuche uderzenia, jakby ktoś bił drewnianą pałką w poduszkę wypełnioną pierzem. Poza tym cisza. Zresztą, nikt nie mógłby niczego usłyszeć, gdyż cały teren w promieniu kilometra został dokładnie oczyszczony z ludzi. Nawet bezpańskie psy się tutaj nie zbliżają. Tak pozostało przez cztery kolejne lata.

Więzienie Toul Sleng, nazywane również Wiezieniem Służby Bezpieczeństwa 21 (S – 21) było przez lata miejscem straszliwych tortur i cierpienia tysięcy ludzi, posądzonych o zdradę względem rządu. Brutalne przesłuchania i dotkliwe pobicia w S – 21 były początkiem ich końca. Zmaltretowane ciała transportowano kilka kilometrów za miasto, do miejsca nazywanego „Killing Fields”, gdzie wyspecjalizowane jednostki wojska mordowały ofiary.

Z każdym rokiem przybywało więźniów: 1975 – 154, 1976 – 2250, 1977 – 2350, 1978 – 3765. Jedynie siedem osób w historii istnienia Toul Sleng przeżyło pobyt w tym miejscu. Nikt, kto się tam znalazł, nie miał prawa przeżyć!

Fragment regulaminu wiezienia:

  1. Masz odpowiadać stosownie do zadanego przeze mnie pytania – nie próbuj kłamać.
  2. Nie próbuj ukrywać jakichkolwiek faktów, gdyż zostaniesz ukarany.
  3. Nie bądź głupi i nie pomagaj temu, kto śmiał sie przeciwstawić rewolucji.
  4. Masz natychmiast odpowiadać na moje pytania bez tracenia czasu na zastanowienie.
  5. Nie opowiadaj mi o swoim niemoralnym przywiązaniu do rewolucji – kłamiesz !
  6. Podczas bicia lub elektrowstrząsów nie możesz płakać.
  7. Nic nie rób. Siedź i czekaj na moje rozkazy. Jeśli nic nie rozkażę, masz nadal być cicho. Kiedy powiem, że masz coś zrobić, masz to natychmiast uczynić bez żadnych protestów.
  8. Nie szukaj pretekstów do oszukiwania mnie lub ukrywania zdrajców – działasz przeciwko Demokratycznej Kampuczy!
  9. Jeśli nie będziesz przestrzegał tych zasad, czeka cię bicie i elektrowstrząsy.
  10. Jeśli wykażesz nieposłuszeństwo względem chociaż jednego punktu regulaminu, czeka cię bicie i rażenie prądem.

Autor: Michał Futyra

Leave a Reply