Rozmowa

Rozmowa (Wientian, Laos)

– „Hello my friend” – słychać donośny głos zza pleców, z prawej strony, lewej, a nawet znad głowy.
– Hello – odpowiadam zdezorientowany, wiedząc jakie będzie kolejne pytanie.
– Jak się masz dzisiaj przyjacielu ? – pada kolejne podstawowe pytanie. Próba zawiązania znajomości. Oczy utkwione w mojej twarzy. Broń Boże odwzajemnić wzrok, bo przepadnę i jazda lokalną, trójkołową taksówką gwarantowana.
– Wspaniale – odpowiadam bez przekonania. Zresztą co mogę innego odpowiedzieć? Jeśli powiem, że źle, to zapyta dlaczego.
– Wspaniale? To wspaniale! – rzuca serdeczną odpowiedź. A zaraz po niej dodaje:
– Skąd jesteś?
– From Poland – mówię, idąc dalej naprzód, pamiętając, żeby nie zwolnić kroku. Jeśli zwolnię, a on zauważy, to też przepadłem. Powtarzam sobie w myślach: „Nie chce nigdzie jechać. Chce się po prostu przejść. Nie dam się złamać. Dolar, nie dolar, mam ochotę na spacer”. Poza tym, za każdym razem, gdy mówię Poland zaskakuje potencjalnych kierowców, bo co niby mogą wiedzieć o Polsce. Przecież nie jestem from Germany, France, ani tym bardziej Italy. Kto tu mógł słyszeć o Polsce? W odpowiedzi pada nagle:

Tajlandia

Tajlandia

– Aha, znam! You are from Holland! Tak, tak, Holland znam. Wy fajny kraj – odpowiada rezolutnie, dumny, że mnie skłonił do zwolnienia kroku. Przepadłem. Znowu to samo. Za każdym razem mam nadzieję, że chociaż jedna osoba zna Polskę, a oni zawsze mylą z Holandią. Ja wtedy przystaję, żeby tłumaczyć i koniec końców muszę się przejechać ich taksówkami.
– Nie Holland, a Poland – odpowiadam gniewnie, gotowy bronić swojego kraju i obywatelstwa, jak Konstytucji
– A, Poland! Ok, ok my friend – po czym zapada niezręczne milczenie.
„No tak” – myślę sobie – „France ma swoja Więżę Eiffla, Germany Bramę Brandenburską, nawet Italy mają Koloseum. A Polska?”. Nie tracąc nadziei i ciekaw, czy cokolwiek usłyszę o swoim kraju z laosańskich ust, również milczę, ale czekam. Patrzę prosto w oczy. Pokazuję swoim szerokim teraz uśmiechem, że jeśli mój rozmówca wykaże jakąkolwiek wiedzę na temat nadwiślańskiego kraju dam mu 5 $ i to nie chcąc w zamian taksówkowego kursu. Dostrzegam jakiś błysk głęboko w jego oku. Nie, nie wierze. Coś wie! Naprawdę coś wie o Polsce! Odwzajemnia mój uśmiech. Szykuje się i mówi:
– Ok, ok. Może taxi? Motor? Jedziemy? Znam miasto. Zabiorę!

autor: Michał Futyra

1 comment to Rozmowa