Zerwać pąki, zabić dzieci – Kenzaburō Ōe

„Zerwać pąki, zabić dzieci”, Kenzaburō Ōe

I nigdy nie da się uciec. Wszędzie czekają cierpliwie silne palce i potężne ręce, by wycisnąć ze mnie życie, zawładnąć na śmierć.

Opis: Trwa II wojna światowa. Piętnastu chłopców z domu poprawczego zostaje ewakuowanych do zapadłej górskiej wioski. Obcy, poniżani i bici muszą stawić czoło bestialskiej nienawiści wieśniaków. Pewnego dnia chłopcy budzą się sami w opustoszałej, odciętej od świata wiosce. W obliczu głodu, zarazy i śmierci muszą zbudować swój własny świat. I stworzyć własne prawa, które pozwolą dzieciom przeżyć dorosły koszmar…

My – czyli solidarność porzuconych

Narracja prowadzona jest z pozycji chłopca, który utożsamia się z innymi dziećmi (solidarność porzuconych), które są tak samo jak on jeńcami, wygnańcami i wyrzutkami w jednej osobie. Od pierwszego do ostatniego wersu słychać w jego opowieści melodyczne my. Tylko nieliczne przeżycia opisuje z perspektywy wyłącznie własnego ja (szczególnie często robi to w stosunku do brata, tego, który go nie porzucił). Dzięki takiej narracji od  początku czułam więź między chłopcami z tzw. marginesu, których połączyło doświadczenie bycia tymi odrzuconymi, i którym przyszło zderzyć się z ich losem – dzieci wyrzutków.

My – dzieci odtrącone

A kto jest głównym bohaterem opowieści Oe Kenzaburo? Dzieci (choć zastanawiając się nad tym o czym pisze autor można w nich zobaczyć wszystkich wyrzutków, wszystkich tych, których głosu z różnych powodów nie jest nam dane słyszeć, i którzy nie mogą zabrać głosu). Niby niewinne, a już mające pierwszy grzech na swoim sumieniu, ale wciąż dzieci. Są to chłopcy z poprawczaka porzuceni przez bliskich w czasie wojny.

My – uwięzieni

Nie mają szans na ponowne stanie się wolnymi: Wszystkie nasze ucieczki, a jeszcze bardziej ich daremność, nauczyły nas, że choć wędrujemy od wioski do wioski, roznosi się wokół nas wciąż ten sam gigantyczny mur. Najtrudniejsze dla nich jest to, że tak naprawdę nie ma żadnego fizycznego muru, nie ma ścian więzienia czy ciemności lochu. Oe Kenzaburo przedstawia mi niewidzialne mury, więzienia i bariery, których nie da się pokonać. Tymczasem zamknięte w nich (murach, więzieniach i otoczone barierami) muszą się z nimi zmierzyć i podjąć próbę ich pokonania jeśli pragną je pokonać, jeśli chcą poczuć czyste i pachnące wolnością powietrze. Tylko to jeszcze dzieci, które nie myślą i nie działają metodycznie, a poddają się impulsom. Do tego przepełnione lękiem. Jakim sposobem mają więc się uwolnić? – zadaję sobie pytanie. Chłopcy szepczą je między sobą. Między wierszami także zadaje je i sam pisarz.

Czas zabijania

Wojna w oczach pisarza jest wszędzie taka sama i tak samo zła. Czy to w mieście, czy na dalekiej prowincji okrywa swym zabójczym płaszczem całą okolicę oraz sprawia, że w sercach ludzkich pojawia się zło: był to czas zabijania. Jak niekończąca się powódź wojna wdzierała się swym masowym szaleństwem w najskrytsze zakamarki ludzkich serc i ludzkich ciał, w lasy, ulice i w niebo.

My – ci Inni

Na obcych (tutaj dzieci z miasta) zawsze patrzy się inaczej (wredne podejście wieśniaków do chłopców). W „innych” łatwo zobaczyć zło. Społeczność wiejska postrzega ich jako insekty, które trzeba wytępić.

My Inni a czas zarazy

Kiedy wybucha tajemnicza zaraza wieśniacy uciekają pozostawiając dzieciaki-jeńców w wiosce. Zaraza staje się dla japońskiego noblisty metaforą na opisanie  losu  „innych” (wyrzutków), którzy nie mają prawa do ucieczki z wioski, nie mają nawet prawa do zabrania głosu. Głos dzieci staje się głosem bezbronnych, którym odebrano możliwość ucieczki, ocalenia, wolności. Głosem, który nie ma prawa zaistnieć (wymowna końcówka historii). Czas zarazy jest także czasem oczekiwania na śmierć, zderzenia się z nią samych dzieci, prostym zadawaniem pytań o życie i śmierć: była dla mnie nieistnieniem za sto lat, a za sto lat nieistnieniem przez całą bezkresną przyszłość. Nawet w tej odległej przyszłości będą wybuchać wojny, dzieci będą trafiać do poprawczaków, niektóre sprzedadzą się homoseksualistom, inne będą żyć w miastach normalnie. Tylko, że mnie wtedy nie będzie.

Maluczcy kontra wielcy

Noblista w trakcie prowadzenia swojej opowieści jest oszczędny jeśli idzie o imiona, tak naprawdę w jego świecie ich nie ma. Przedstawia dwie grupy. Jedną z nich są dzieciaki z narratorem na czele, a drugą wieśniacy. Dwie masy, dwa głosy, dwa sposoby myślenia, miasto kontra wieś, maluczcy kontra wielcy.  Wśród maluczkich pojawia się tylko jedno imię, a tak naprawdę ksywka, Minami. Wielkich – czyli dorosłych; wieśniaków także nie poznajemy z imion. Istnieją również jako zbiorowość, za wyjątkiem dwóch postaci, których autor przedstawia jako kowala i naczelnika. Wśród bohaterów opowieści Oe Kenzaburo jest jeszcze Koreańczyk i żołnierz dezerter oraz mała dziewczynka. Oni także stają się częścią świata wyrzutków przedstawionego przez pisarza. Ich orężem w walce ze strachem i niemocą staje się grupa, choć są to ci wyłączeni, staję się sobie bliscy, nawet bez słów, często nieświadomie są dla siebie wsparciem. Te dwie pozornie nic nie łączące grupy łączy jednak strach. Oczywiście w przypadku dzieci i wieśniaków ma on nieco inne podłoże.

I nigdy nie da się uciec…

Ważne miejsce odgrywa też wioska, która paradoksalnie po uwięzieniu w niej dzieci przez wieśniaków sprawia, że czują się tam wolni (tylko czy jest to wolność?), ale tak naprawdę są tam odcięci od świata, ponownie odrzuceni. Należy więc zapytać: gdzie można poczuć się wolnym? I czy prawdziwa wolność i ucieczka są realne? I nigdy nie da się uciec. Wszędzie czekają cierpliwie silne palce i potężne ręce, by wycisnąć ze mnie życie, zawładnąć na śmierć.

Rozkoszne uniesienia chwilą wolności?

Jest i erotyzm wrzucony w konwencję naturalistycznych opisów połączonych z liryką w postaci myśli rozkwitających w głowach chłopców w chwilach rozkosznych uniesień lub opisów przyrody. Zresztą narracja prowadzona z perspektywy chłopca pełna jest chłopięcych opisów związanych z biologicznością, cielesnością, fizjologią. Miałam wrażenie, że dla Oe Kenzaburo wszelkie przeżycia natury seksualnej i cielesnej związane są z jedynymi, małymi chwilami w życiu jego bohaterów, kiedy czują się wolni. Chłopięce igraszki, sprośne żarciki, zabawy genitaliami czy pierwsze niezdarne przeżycia związane z uczuciem do dziewczyny (nasz narrator) stanowią oddzielną płaszczyznę przeżyć małych bohaterów, na której nie czują strachu.

Osaczeni

Dla mnie tajemnicza zaraza w powieści tego autora jest tak naprawdę podjęciem dyskusji na temat zła na świecie i zła w ludziach oraz wzajemnego osaczania się (źli są zarówno dorośli jak i dzieci np. Miniami, który manipuluje innymi dzieciakami w grupie), wolności, świadomości, dojrzewania (rewelacyjna końcówka z otwartym zakończeniem, kiedy narrator przeobraża się z dziecka w jednostkę dojrzałą stawiającą odważnie czoła życiu) i przede wszystkim niemocy i samotności człowieka.

„Zerwać pąki, zabić dzieci”

Powieść Oe Kenzaburo to bardzo dobry tekst do podjęcia dyskusji na wiele tematów. Ta trudna proza, obnażająca w ludziach i świecie, to co najgorsze, najmroczniejsze i najpodlejsze nie jest lekturą łatwą i przyjemną, ale warto po nią sięgnąć, zadać sobie za Oe Kenzaburo postawione przez niego pytania i odpowiedzieć na nie.

Tak naprawdę to, czym się z wami tutaj podzieliłam to tylko garść refleksji i spostrzeżeń.

Nie wiedziałem czy mam jeszcze dość sił, by uciekać. Byłem tylko dzieckiem – zmęczonym, opętańczo gniewnym, zapłakanym, trzęsącym się z głodu i zimna dzieckiem.

„Zerwać pąki, zabić dzieci”, wyd. Amber, 2004

Kenzaburō Ōe – japoński prozaik i eseista, laureat literackiej Nagrody Nobla z 1994 roku.

Alicja Szulborska

Leave a Reply