Spotkania na Placu

Położony w centrum Pekinu. Łatwo dostępny metrem – stacja Tiananmen East Linia Czerwona lub stacja Tiananmen West również linia czerwona. Ta ostatnia stacja jest jednak położona w pewnej odległości od Placu, więc jeżeli się zdecydujemy na niej wysiąść, będziemy musieli się przespacerować. Możemy również dostać się na Plac Linią Niebieską wysiadając na stacji Qianmen. Wybierając odpowiednie wyjście pojawimy się na terenie Placu, ale z drugiej strony – za Mauzoleum Mao. Powierzchnia to 440000 m2 i może pomieścić 1 milion ludzi. Codziennie odwiedzany przez dziesiątki tysięcy ludzi. Jest to centrum Pekinu i miejsce, które trzeba zobaczyć.

Niestety w letnich miesiącach zachmurzenie i wilgotność jest tak duże, że psują atmosferę tego miejsca. Widoczność jest wtedy niewielka. Naprawdę trzeba mieć dużo szczęścia, aby móc podziwiać to miejsce w miesiącach letnich w całej okazałości i przy błękitnym niebie. Poniżej kilka zdjęć prezentujących jeden z takich dni.

Za to wieczorem, jak wszystko jest oświetlone, sytuacja się zmienia. Dzięki delikatnej mgiełce. Miejsce to nabiera atmosfery mistycyzmu. Zobaczyć tam możemy ogromny obraz Mao Zedong wiszący nad wejściem do Zakazanego Miasta.

Generalnie niezależnie od pory dnia na Placu przebywa zawsze ogromna ilość ludzi. Ludzie przybywają na plac z całych Chin. Niektórzy po raz pierwszy w życiu. Bardzo łatwo poznać osoby z prowincji nie tylko po ubiorze, ale także po tym, że przyglądają się obcokrajowcom i nie mogą oderwać wzroku. Wycieczki poznamy po takich samych koszulkach i małej fladze niesionej przez przewodnika.

W słoneczny dzień, kiedy niebo jest błękitne a widoczność bardzo dobra, możemy zrobić wyjątkowe zdjęcia. Również wtedy w słońcu jest bardzo gorąco i będziemy mieli okazje zobaczyć jak Chińczycy kryją się przez żarem z nieba np. w cieniu wielkich latarni. Wtedy również zmrożona woda sprzedaje się bardzo dobrze, jak również lody i parasole.

Plac jest strzeżony przez wojsko i policje 24 godziny na dobę. Również w przejściach podziemnych obecni są stróże prawa, ochrona jak i wojsko. Wojsko i policja jest dobrze widoczna i wszędzie jej pełno, więc nie radze wypowiadać nawet na migi opinii o Komunistycznej Partii Chin, a w szczególności o Mao Zedong.

Mauzoleum Mao Zedong

Mieści się po środku Placu. Ogromny kwadratowy budynek. Wewnątrz znajduje się ciało Przewodniczącego. Aby wejść do środka należy ustawić się w długiej, „komunistycznej” kolejce. Niestety nie można wnosić do środka w zasadzie niczego. Zakaz dotyczy plecaków, toreb, aparatów fotograficznych, butelek z wodą i niebezpiecznych przedmiotów. W miesiącach letnich mauzoleum otwarte jest tylko w godzinach rannych we wtorki i niedziele od 8:30 do 11:30. Warto zobaczyć i proszę się nie przerażać kolejką ciągnącą się przez pół Placu. Wszystko idzie gładko, szybko i bez „kapitalistycznych” problemów.

Plac Tiananmen jest specyficznym miejscem. Można tam nawiązać wiele znajomości. Z tą małą różnicą, że te znajomości zawsze znajdują nas, a nie my je.

Oprócz handlarzy będą nas zaczepiać studenci kaligrafii, przemiłe studentki lub osoby chcące poćwiczyć swój angielski. Ilekroć odwiedziłem Plac Tiananmem byłem zazwyczaj zaczepiany około trzech razy.

Moje doświadczenia.

Na początku mojego pobytu w Chinach w czerwcu 2006 zostałem zaczepiony przez parę Chińczyków. Byli bardzo mili i wykorzystali mój brak doświadczenia. Otóż dałem się zaprosić na ceremonię parzenia herbaty. Wszytko było miło i fajnie, aż przyszło do płacenia. Cena była europejska bo aż 80 euro (800 Juanów). Nie spodziewałem się aż tak wysokiej ceny. Kiedy usłyszałem ile, to aż mnie skręciło, ale nie udałem zaskoczenia. Niestety miałem ze sobą tylko 50 Juanów więc mój nowy chiński kolega była naprawdę w szoku. No cóż myślał, że to on kontroluje sytuację. Wymieniliśmy numery telefonów i obiecałem, że zadzwonię na drugi dzień. Tak też zrobiłem mimo, że nie musiałem. Raczej nie znalazłby mnie w Pekinie. Na drugi dzień zadzwoniłem i oddałem połowę kwoty, po prostu zapłaciłem za swój błąd.

Przy następnych spotkaniach na Placu byłem bardziej ostrożny. Często zdarzało się, że byłem zaczepiany przez studentki „czegoś tam”, które chciały zaprosić mnie na drinka prawdopodobnie do jakiejś drogiej restauracji swojego szefa. Działa to na zasadzie, że zapraszany o niczym nie wie. Zamawiane są najdroższe drinki a następnie obcokrajowiec płaci rachunek. Należy pamiętać, że jeżeli Chińczycy zapraszają to zazwyczaj oni nie płacą, więc nigdy nie daj się zaprosić przez nieznajomych do restauracji. Rzecz jasna jeżeli jest to sprawdzony człowiek to sprawa wygląda inaczej.

Takie poznawanie ludzi może się znudzić po pewnym czasie, ale też czasem można spotkać ciekawe osoby. Pewnego razu zagadał do mnie Chińczyk, który jak się później okazało, studiował język angielski. Na początku raczej sceptycznie się do niego odnosiłem ponieważ myślałem, że chce mi coś sprzedać albo na coś naciągnąć. Po krótkiej rozmowie okazało się prawdopodobnie chciał jak wielu Chińczyków poćwiczyć swój angielski. W sumie bardzo przyjemnie się rozmawiało a przy okazji poćwiczyłem mój chiński. Skończył anglistykę na uniwersytecie i pracował dorywczo jak tłumacz. Miałem szczęście, rzadko można tam spotkać kogoś, kto nie chce nas naciągnąć.

Kilka razy spotkałem też studentów kaligrafii chcących zaprosić mnie na wystawę ich prac. Tylko raz na początku mojego pobytu dałem się przez grzeczność wyciągnąć. Chyba kaligrafia nie cieszy się popularnością w Chinach skoro muszą podstępem nakłaniać obcokrajowców do odwiedzenia wystawy mówiąc, że to ostatni dzień.

Leave a Reply