Kolejna wizyta Hutongach

Kolejnym obszarem z hutongami, który odwiedziłem przylegał do ulicy Jiadaokou. Oczywiście wziąłem ze sobą mapę miasta aby w razie zgubienia się, iść przed siebie i po dojściu do głównej ulicy wiedzieć gdzie się znajduję.

Po wejściu na teren Hutongów moim oczom ponownie ukazał się inny świat. Wszystko wyglądało jak mała wioska i tylko świadomość tego, że to był Pekin utrzymywała mnie w pewności, że to ciągle stolica Chin.
Każdy hutong wyglądał inaczej, każdy miał swój własny klimat. Małe uliczki pełne nagromadzonych gratów. Jak na wsi co jakiś czas mały sklep lub mała restauracja. Można też spotkać suszące się pranie. To co najciekawsze i najbardziej interesujące to małe przedsionki niewielkich budynków mieszkalnych. Sądząc po architekturze i rozmiarach tych budynków słońce ma raczej ubogi dostęp do wnętrz. Okienka są bardzo małe. Przedsionki również niewielkie. Stan budynków to „na oko” polska wieś lat 50. Mieszkańców łączą wspólne toalety, które co chwilę pojawiają się podczas zwiedzania.

Mimo wszytko miejsca te mają swój urok i specyficzną atmosferę. Aby dobrze poznać i poczuć nastrój tych miejsc najlepiej zrobić sobie samemu wycieczkę, nie korzystając z popularnych wśród zagranicznych turystów przejażdżek rikszami. Wędrując po hutongach można się zawsze zatrzymać, skrycie wejść na teren dziedzińca, zrobić ciekawe zdjęcie. Riksze niestety tego nie umożliwiają.

Leave a Reply