Polityka dwojga dzieci

Polityka dwojga dzieci, czyli zmiany w chińskim modelu rodziny

Polityka jednego dziecka była, jest i będzie jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów na świecie. Czy rezolucję uchwaloną przez Stały Komitet Chińskiego Parlamentu w grudniu 2013 roku zaaprobują Chińczycy? Czy 35 lat rządów „małych cesarzy” dobiegnie końca?

Temat polityki jednego dziecka od czasu jej wprowadzenia budzi, głównie poza granicami ChRL, wiele kontrowersji. Sami Chińczycy nie narzekają bowiem na model rodziny 2+1. Wprowadzone w 1979 roku zmiany przyniosły więcej negatywnych skutków niż korzyści. Chcąc zapobiec zrodzonym problemom społecznym 3. Plenum Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin zaaprobowało w połowie listopada 2013 roku liberalizację dotychczasowej polityki, a w grudniu Stały Komitet uchwalił rezolucję łagodzącą restrykcje regulujące dotychczasową politykę jednego dziecka w rodzinie. Należy się jednak zastanowić czy krok ten nie został podjęty zbyt późno i czy społeczeństwo chińskie zaaprobuje nowe regulacje?

„Im jest nas więcej, tym jesteśmy silniejsi”

Mao Zedong był zdania, że jeśli Chiny chcą stać się mocarstwem liczącym się na arenie międzynarodowej muszą posiadać liczne społeczeństwo. W 1949 roku, czyli w roku założenia Chińskiej Republiki Ludowej, zaczęto zachęcać ludność do posiadania licznego potomstwa. Pogląd ten trwał do lat 60. i w efekcie spowodował wzrost społeczeństwa z 540 mln w 1949 roku do prawie miliarda w 1976 roku. Tak gwałtowny przyrost naturalny zaczął budzić niepokój, obawiano się głodu i przeludnienia.

„Miej mniej dzieci, sadź więcej drzew”

Chcąc poprawić poziom życia społecznego na początku lat 70. zaczęto prowadzić liczne kampanie społeczne. Miały one na celu namawianie ludzi po pierwsze na coraz mniejszą liczbę dzieci, a po drugie na to, aby odstępy między rodzeństwem były większe. Spowodowało to spadek współczynnika dzietności z 5,9 do 2,8 w 1976 roku [1]. O polityce jednego dziecka zadecydowano w 1971 roku, ale wprowadzono ją w życie dopiero w 1979 roku. Od czasu jej wcielenia zapobieżono ok. 400 milionom urodzeń. Mylne jest przekonanie, że polityka dotyczy całego społeczeństwa chińskiego, w rzeczywistości obejmuje ona 36% ludności (głównie są to mieszkańcy miast). Wyjęci spod polityki zostali: obcokrajowcy mieszkający w Chinach, mniejszości narodowe i małżeństwa zamieszkujące prowincje, których pierwsze dziecko jest dziewczynką, czy też osobą niepełnosprawną.

Patologie, dysproporcje i „chcemy chłopca”

Chęć ograniczenia przyrostu naturalnego zrodziła w ostateczności wiele patologii oraz doprowadziła do dysproporcji demograficznych. Starzejące się społeczeństwo (do 2050 roku ok. 25 proc. ludności chińskiej będzie w wieku powyżej 65 lat) [2] oraz mała ilość osób w wieku produkcyjnym spowodowały problem systemu emerytalnego oraz zachwianie równowagi płci. Według reportu UN and Nomura Global Economics z 2010 roku na 100 chińskich kobiet przypada 120 mężczyzn [3]. Takie dysproporcje wywierają ogromną presję na mężczyznach wielkomiejskich, którzy muszą sprostać oczekiwaniom wymagających i wykształconych kobiet. Podstawą jest posiadanie samochodu i mieszkania, których ceny w Chinach są horrendalne (ok.$1,377 za metr). Chęć posiadania męskiego potomka oraz przekonanie, że kobieta, która urodzi chłopca jest bardziej wartościowa, wywodzi się jeszcze z konfucjańskiej tradycji [4]. Urodzenie przyszłej głowy rodziny i dziedzica jest największym szczęściem, stąd porzucanie (według danych organizacji All Girls Allowed, rocznie ok. miliona dziewczynek), a w skrajnych przypadkach zabijanie dzieci płci żeńskiej. Aborcje (około 13 milionów rocznie), wysoki odsetek sprzedawanych środków wczesnoporonnych (około 10 milionów rocznie) oraz ukrywanie dzieci żyjących poza systemem, zwanych hei haizi („czarne dzieci”), rodzi łapówkarstwo i przekupstwa. Za drugie dziecko wymierzane są kary finansowe, wysokość ustalają urzędnicy z lokalnych Komisji ds. Populacji i Planowania Rodziny, jest to mniej więcej wysokość rocznych zarobków ojca.

Koszmar rodziców

Temat aborcji nie jest w Chinach tematem tabu. Dziennie wykonywanych jest ok. 35 tys. zabiegów. Dokonuje się ich na kobietach, które nie są w stanie zapłacić kary za zajście w drugą ciążę. Pomimo obowiązującego w Chinach prawa, które zezwala na przerwanie ciąży do szóstego miesiąca, zabiegów dokonuje się na siedmio- i ośmiomiesięcznych płodach. W 2012 roku świat obiegło szokujące zdjęcie matki i jej martwego siedmiomiesięcznego dziecka. Feng Jianmei, która nie była w stanie zapłacić grzywny w wysokości 40 tys. juanów za zajście w drugą ciążę, została wbrew swojej woli poddana zabiegowi aborcji [5]. Pod koniec 2010 roku Chinkę Xiao Aiying, urzędnicy i milicjanci siłą przewieźli do szpitala, gdzie po wstrzyknięciu przez lekarzy trucizny, spowodowali śmierć ośmiomiesięcznego płodu [6]. Przy trzecim dziecku prawo egzekwowane jest w jeszcze brutalniejszy sposób – przymusowa sterylizacja matki [7].

„Tam, gdzie dzieci są luksusem”

Od 2007 roku małżeństwo, w którym oboje małżonków jest jedynakami, może mieć drugie dziecko. Pomimo wprowadzonych zmian w polityce mało Chińczyków decyduje się na inny model rodziny niż 2+1. Spowodowane było i nadal jest to obsesyjną chęcią zapewnienia dziecku jak najlepszych warunków życia. Koszty utrzymania drugiego potomka są dla przeciętnego Chińczyka zbyt duże. Posiadanie jedynaka spowodowało plagę rozpieszczonych i nieprzystosowanych do życia „małych cesarzy”. Sytuację tę opisuje francuska socjolog i demograf, specjalista od problemów Azji, Isabelle Attane w książce Tam, gdzie dzieci są luksusem. Według autorki, „dzieci te są przedmiotem najwyższej troski i otrzymują wszystko w nadmiarze od swoich rodziców. W konsekwencji jego zdolności do wejścia w świat dorosłych może w niektórych przypadkach nastręczyć trudności” [8].

Polityka „dwojga dzieci”

Chcąc bardziej zachęcić społeczeństwo do prokreacji, na 3. plenum, które odbyło się w Pekinie w dniach 9-12 listopada 2013, Komitet Centralny Komunistycznej Partii Chin zaaprobował decyzję, że małżeństwo, w którym choć jedno z małżonków jest jedynakiem może mieć drugie dziecko, bez jakichkolwiek konsekwencji [9]. Pod koniec grudnia 2013 roku Stały Komitet Parlamentu Chińskiego uchwalił rezolucję. Pomimo liberalizacji przepisów, Chinom jednak nie grozi baby boom. Chińczycy przyzwyczaili się do modelu rodziny 2+1. Pragną dziecku zapewnić wszystko, chodzi tu głównie o kwestię wykształcenia i opieki zdrowotnej, które wymagają dużych nakładów finansowych i w związku z tym realnie tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na drugie dziecko.

Przejście od modelu „jeden – dwa – cztery” do „cztery – dwa – jeden” spowodowało dysproporcje demograficzne, zachwianie systemu emerytalnego, brak rąk do pracy (ok. 3 milionów) oraz liczne aborcje. Ludność, która przez ostatnie 35 lat była ograniczana i zastraszana, nie tak prędko zapomni o przeszłości i zaaprobuje zmiany. Chińskie społeczeństwo to swoista mozaika składająca się z 1,351 miliarda elementów (pomimo ilości w jakiś sposób koegzystująca). Każde reformy przeprowadzone były w zawrotnym tempie, najnowszą liberalizację przepisów również należy do takich zaliczyć. Czy zmiany z grudnia 2013 roku nie zostały wprowadzone zbyt późno? Czy przyrost osiągnie poziom zastępowalności pokoleń? Czas pokaże.

Autorka: Sylwia Majka

Bibliografia

[1] http://www.pewresearch.org/fact-tank/2013/11/15/will-the-end-of-chinas-one-child-policy-shift-its-boy-girl-ratio/

[2] http://swiat.newsweek.pl/chiny-odchodza-od-polityki-jednego-dziecka-newsweek-pl,artykuly,277693,1.html

[3] http://www.businessinsider.com/country-rankings-of-sex-ratio-at-birth-2013-11

[4]W stronę rozwoju. Drogi Azji i Afryki. Pod red. Katarzyna Górak-Sosnowska. Łódź: Ibiden, 2009. s. 158.

[5] http://www.economist.com/node/21557369

[6] http://www.theguardian.com/world/2010/oct/21/chinese-woman-abortion-forced

[7] http://swiat.newsweek.pl/skandal-aborcyjny-w-chinach–sa-kary,93470,1,1.html

[8] Attane Isabelle. Tam, gdzie dzieci są luksusem. Chiny wobec katastrofy demograficznej. Warszawa: Wydawnictwo Studio Emka, 2012.

[9] http://news.xinhuanet.com/english/china/2013-11/15/c_132891920.htm

Leave a Reply