Cz.4. Nankin po masakrze. Wyzwolenie i osądzenie zbrodniarzy. Nankin dziś. Dalsze losy Johna Rabe.

Jakie były losy Nankinu po tym ludobójstwie? Miasto stało się później stolicą marionetkowego państwa chińskiego, kierowanego przez wspomnianego kolaboranta Wang Jingweia. Prawowity rząd Czang Kaj-Szeka już wcześniej zasiadał w Wuhanie (Nankin pozostawał formalnie stolicą kraju). Później w wyniku japońskiego ataku na Wuhan (gdzie Japończycy za zgodą samego cesarza Hirohito użyli broni chemicznej) ewakuował się do Czungkingu. Tu kilka uwag na temat cokolwiek dziwnej postaci, jaką był Wang Jingwei. Był on członkiem Kuomintangu, ale później zerwał z Czang Kaj-Szekiem, którego nawet próbował obalić (w 1930 r.). Niebawem jednak ponownie się z nim pojednał. Początkowo Wang opowiadał się za walką z japońskim agresorem, ale po chińskich porażkach w 1932 r. i podczas obrony Wielkiego Muru stracił wiarę w możliwość pokonania przeciwnika. W czasie narad sztabu Kuomintangu często wypowiadał defetystyczne opinie i skłaniał się do negocjacji z Japonią, ponieważ uważał, iż tylko tędy prowadzi droga do uratowania Chin.

Wang rozpoczął współpracę z Japończykami już po tym jak doszło do masakry w Nankinie. Później przebywał w Japonii, gdzie zmarł, podobno na zapalenie płuc. Został pochowany w Nankinie nieopodal mauzoleum dra Sun Jat-Sena. Po wkroczeniu Czang Kaj-szeka do Nankinu grobowiec Wanga wysadzono w powietrze, a on sam zarówno przez kuomintangowców, jak i komunistów został uznany za zdrajcę i kapitulanta.

W późniejszych latach japoński militaryzm swoimi „dokonaniami” w rejonie Azji i Pacyfiku przekonał nawet największych sceptyków o swoim zbrodniczym charakterze. Punktem zwrotnym okazał się atak na Pearl Harbor, stanowiący swoisty symbol pychy i przekonania o niezwyciężoności japońskich militarystów. Ludzie ci nie wyciągnęli żadnych lekcji z porażek takich jak w 1932 r. w Szanghaju czy w 1938 r. podczas walk Japończyków z armią ZSRR. W ostatecznym rozrachunku japoński militaryzm przyniósł cierpienia także japońskim cywilom, którzy zaznali grozy amerykańskich dywanowych nalotów i dwóch bomb atomowych.
Po zakończeniu II wojny chińsko-japońskiej i wojny na Pacyfiku, zaledwie 28 japońskich zbrodniarzy (polityków i oficerów) zostało postawionych przed Międzynarodowym Trybunałem Do Spraw Dalekiego Wschodu w Tokio pod zarzutem dopuszczania się zbrodni przeciw ludzkości, zbrodni wojennych i przeciw pokojowi. Większość otrzymała wyroki skazujące, w tym 7 na karę śmierci. Wśród nich wspomniany gen. Matsui, który zawisł na szubienicy 23 grudnia 1948 r. Tego samego dnia wyroki śmierci wykonano też na 6 pozostałych japońskich zbrodniarzach, w tym na byłym premierze, gen. Hideki Tojo.

Z kolei Nankiński Trybunał ds. Zbrodni Wojennych, ustanowiony w 1946 r. przez rząd Czang Kaj-Szeka jako jeden z 13 chińskich trybunałów sądzących japońskich zbrodniarzy, skazał na karę śmierci gen. Hisao Tani. Wyrok przez rozstrzelanie wykonano w kwietniu 1947 r. Tani był jedynym japońskim oficerem skazanym przez ten trybunał na najwyższy wymiar kary za udział w masakrze w Nankinie.

Obecnie w Nankinie stoi wspomniane mauzoleum ofiar ludobójstwa. Dzisiejszy Nankin to nowoczesne, dynamiczne miasto zamieszkane przez ponad 7 milionów ludzi. Obserwując rozmach jego architektury, liczne parki, radośnie bawiące się dzieci i spacerujące pary zakochanych, trudno nawet pomyśleć o potwornościach, jakie zgotował mieszkańcom Nankinu japoński militaryzm – jedna z najbardziej nieludzkich ideologii. A jednak fakty są jednoznaczne; to tu japoński szowinizm pokazał swoją odrażającą fizjonomię.
Niestety, nie dla wszystkich jest to jasne. Po wojnie kontrowersje zaczęło budzić przedstawianie zarówno tej i innych zbrodni wojennych w japońskich podręcznikach historii. Po wygraniu wyborów w 1955 r. przez Partię Liberalno-Demokratyczną zakazano pisania o zbrodni nankińskiej w szkolnych podręcznikach do historii. Spotkało się to z ostrą reakcją ze strony Chin i Tajwanu. W zasadzie taki stan rzeczy trwa do dziś. Z oczywistą szkodą dla Japonii. W końcu to ona traci, gdy japońskie produkty są bojkotowane przez Chińczyków oburzonych ciągłymi próbami tuszowania japońskiej odpowiedzialności za popełnione zbrodnie.
A jakie były losy Johna Rabego? Po wojnie stracił cały majątek, a jego mieszkanie legło w gruzach. Wieść o żyjącym w nędzy byłym dobroczyńcy w 1948 r. dotarła do Nankinu. Burmistrz miasta z poparciem mieszkańców zebrał równowartość 2 tys. dolarów na paczki żywnościowe dla Rabego i jego rodziny. Czyż można oczekiwać większego dowodu wdzięczności ze strony tych ludzi, w większości ubogich i skromnie żyjących?

Po śmierci w 1950 r. John Rabe pozostawił po sobie liczącą 2 tysiące stron kronikę dotyczącą Nankinu. Zawierała ona relacje świadków, telegramy, zdjęcia, artykuły prasowe, a nawet zapisy audycji radiowych. Dzięki staraniom niestrudzonej Iris Chang te bezcenne materiały zostały udostępnione przez rodzinę Rabego w 1996 r. Ich publikacja była ciężkim, ale jak się okazało, bynajmniej nie nokautującym ciosem dla japońskich negacjonistów.

P.S. 1. „Warstwa cywilizacyjnej ogłady jest cienka jak bibułka” – pisała Iris Chang. To, co stało się w Nankinie i w wielu innych miejscach dowodzi prawdziwości tych słów.

P.S. 2. W 2009 r. nakręcono dwa filmy dotyczące masakry w Nankinie. Jeden z nich to chiński „Miasto życia i śmierci” (City of Life and Death), drugi zaś to chińsko-niemiecko-francuski „John Rabe”, w którym tytułową rolę zagrał znany niemiecki aktor Ulrich Tukur. Niestety, z tego, co mi wiadomo, żaden z tych dwóch filmów nie znalazł się w polskich kinach; nie wydano ich też na DVD. I to pomimo faktu, że oba filmy cieszyły się sporym zainteresowaniem w Azji i na Zachodzie. W przeszłości powstawały też inne filmy poruszające ten temat, zarówno fabularne jak i dokumentalne.

Autor: ArturZ

Leave a Reply