Dziwne kamienie. Opowieści ze Wschodu i Zachodu

„Dziwne kamienie. Opowieści ze Wschodu i Zachodu”, Peter Hessler

Dziwne kamienie - okładka

Dziwne kamienie – okładka

Nie wiem czy miałabym tyle samozaparcia co Peter Hessler, aby świadomie i z własnych chęci zjeść szczura. Za to świadomie stwierdzam, że „Dziwne kamienie. Opowieści ze Wschodu i Zachodu” to ciekawe i przyjemne spotkanie z wieloma postaciami, często dość osobliwymi. Co charakterystyczne dla Amerykanina bohaterami jego książki są zwykli ludzi, którzy przy bliższym poznaniu okazują się być niezwykli. Bo to właśnie ludzie pojawiający się w opowieściach Hesslera są najważniejsi; intrygują, wywołują refleksje, zadziwiają. Zawsze jednak jest w nich i ich życiowej postawie coś pozytywnego. Skreślone bez zbędnego ubarwienia portrety pokazują nam również, że osoby praktycznie sobie obce mogą mieć więcej ze sobą wspólnego niż sądzą. Książka ta jest bowiem także o tych obcych i byciu obcym, o tym co nas dzieli i łączy.

Tej książki nie byłoby bez ludzi, których miał możliwość spotkać i poznać Peter Hessler. To oni sprawili, że w trakcie lektury „Dziwnych kamieni” co jakiś czas pojawiał się na mojej twarzy uśmiech. Czasem wprawiali mnie w zadziwienie, a czasem wzbudzali mój szczery podziw. Bywało, że powodowali odłożenie książki tylko po to, aby móc snuć refleksje.

W rozdziale zatytułowanym „Karma hutongu” mamy okazję poznać założyciela Klubu WC Wang Zhaoxina, lokalnego mechanika rowerowego starego Janga i swatkę Peng. Choć na pierwszy rzut oka są to postacie nie mające nic ze sobą wspólnego łączy je hutong. A jest to miejsce szczególne dla lokalnej społeczności. Każda z wymienionych postaci pełni tutaj jakąś funkcję. Co ważne, ludzie żyją ze sobą, a nie obok siebie. „Istota hutongu ma więcej wspólnego z duchem niż z materią, to nie o cegły, dachówki i belki chodzi, lecz o sposób oddziaływania ludzi na otoczenie”[1]. Bohaterem rozdziału „Na murze” jest oryginalny, samozwańczy badacz David Spindler. Jego wzrostu i samozaparcia w niekończącym się poznawaniu Chińskiego Muru nie da się zapomnieć. Przez wiele lat i na własną rękę prowadził badania terenowe dotyczące tego jednego z najważniejszych symboli Chin. „Z punktu widzenia Chińczyków Wielki Mur stanowi przede wszystkim symbol chwały, z punktu widzenia obcokrajowców zaś przede wszystkim symbol ksenofobii. Natomiast Spindler obydwie te interpretacje uważa za nic niewarte. – Mur jest tylko jednym z przejawów dokonań Chin – powiada. Jest śladem tego, jak się broniły”[2] – pisze Hessler w swojej książce. Za sprawą Rajeeva Goyala przyglądamy się nie tylko pracy Korpusu Pokoju, ale przede wszystkim działaniom, które podejmuje jeden człowiek na rzecz pomocy Nepalowi. W rozdziale „Szczyt na plaży” naszym oczom ukazuje się duszne Beidahe – kurort wakacyjny wysokich oficjeli partyjnych, gdzie prowadzone są tajne narady. To tutaj wiele razy wytyczano kierunki rządzenia krajem. Emily to bohaterka rozdziału „Dziewczyna z miasta boomu”. Ów miastem jest Shenzhen, a kobiety, które tu mieszkają są obyte, samodzielne i pewne siebie. Niestety po raz kolejny uświadamiamy sobie, że „wszystko wiąże się z pieniędzmi, one są najważniejsze dla każdego. W Shenzhenie wszystko jest kwestią wymiany, na pieniądze można wymienić miłość, można wymienić seks, można wymienić uczucia”[3]. Zhou, bohater „Pod wodą”, ukazuje nam jak zaradni potrafią być Chińczycy. Zadziwiać mogą ich niebywale szybkie umiejętności adaptacji do zmian zachodzących w otaczających ich świecie. Jedną z najbardziej wyrazistych i oryginalnych postaci w książce amerykańskiego pisarza jest Jake Adelstein, ekspert w dziedzinie japońskiej przestępczości zorganizowanej. W rozdziałach „U siebie i na wyjeździe” oraz „Drużyna gospodarzy” mamy okazję poznać chińskie zapatrywanie na sport, a także bliżej przyjrzeć się chińskiemu koszykarzowi grającemu w NBA – Yao Mingowi. Z pragmatycznym podejściem do życia i pracy „zapoznaje nas” Hessler poprzez osobę Chen Mizi, bohaterkę rozdziału „Chińskie Barbizon”. Kobieta ta z wielkim oddaniem potrafiła przenieść na obraz każdy krajobraz z odległych dla niej miejsc, których nie znała i nigdy nie widziała, ale „o pracy artystycznej mówiła tak samo jak mały Long o barwieniu kółek do ramiączek staników”[4]. W tej wyliczance interesujących postaci, które pojawiają się w książce Petera Hesslera nie może zabraknąć wspomnienia Don Colcorda, amerykańskiego drogisty mieszkającego w Nucla. Dla miejscowych był nie tylko aptekarzem, ale doradcą, powiernikiem i przyjacielem pomagającym dzielić dobre i złe dnie oraz samotność dotykającą ludzi na dalekiej prowincji.

Peter Hessler (ur. 1969) – amerykański pisarz i dziennikarz, autor kilku książek i wielu artykułów o Chinach. Publikował m.in. w „The New Yorker”, „National Geographic”, „The Wall Street Journal” i „The Boston Globe”. Za książkę River Town otrzymał Nagrodę im. Seiyu Kiriyamy, Oracle Bones znalazła się zaś w finale National Book Award. W 2008 roku zdobył National Magazine Award, a w 2011 otrzymał stypendium Fundacji MacArthura, która wyraziła uznanie dla jego „wnikliwego spojrzenia na zmiany zachodzące w państwach rozwijających się oraz na to, jak na złożoność życia w nowej rzeczywistości reagują przeciętni mieszkańcy”. W 2013 roku nakładem Czarnego ukazała się jego książka Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach.

Alicja Szulborska

[1] S. 38.

[2] S. 64.

[3] S. 131.

[4] S. 332.

Leave a Reply