Droga chińskiej herbaty do Rosji i Polski

Holendrzy jako pierwsi przywieźli na swoich statkach chińską herbatę, na początku XVII w. To oni rozprowadzali ją dalej do Włoch, Francji, Niemiec i Portugalii. Do Anglii herbata trafia w 1658 r. za sprawą Thomasa Garraway’a, kupca i właściciela sklepu w Londynie. Jednak dopiero Katarzyna Braganza, portugalska żona króla Karola II Stuarta, miłośniczka herbaty, przyczyniła się do tego, iż napój ten zadomowił się na dobre na dworze królewskim. Ze względu na swoją wysoką cenę pozostawał jednak napojem ludzi z wyższych sfer. Inaczej było w Holandii, gdzie herbata wcześnie upowszechniła się we wszystkich klasach społecznych. Z kolei we Francji, Niemczech, Skandynawii i na południu Europy herbata przegrała z kawą. Zarazem jednak herbata zdobywała popularność na wschodnich rubieżach Europy, przede wszystkim w Rosji, gdzie wygrała z kawą na całej linii.

Prawdę mówiąc, w Rosji kawa zawsze była w cieniu herbaty. Wzrost spożycia „małej czarnej” nastąpił dopiero w czasach najnowszych, na przełomie XX i XXI w. Ale zostawmy kawę i zastanówmy się jak doszło do tego, że herbata podbiła serca Rosjan.
W 1638 r. herbata pojawiła się w Rosji jako dar mongolskiego chana dla cara Michała I Romanowa. Amerykański historyk, tłumacz i slawista Jeremiah Curtin (1835-1906) podaje nieco zabawne okoliczności podróży pierwszej partii herbaty do Rosji. Otóż w 1636 r. carski wysłannik Wasilij Starkow wyruszył z wizytą do ałtyn chana, jak nazywano władców panujących na terenie dzisiejszej zachodniej Mongolii. Ałtyn chan podarował carowi herbatę. Starkow początkowo odrzucił dar, nie widząc pożytku z wyschniętych i pokruszonych liści. Jednak w końcu dał się przekonać nalegającemu chanowi. Tak do Rosji trafiły pierwsze 4 pudy (ok. 65 kg) herbaty. Później chiński ambasador w Moskwie sprezentował kilka skrzyń herbaty carowi Aleksemu I. Chiński dar przypadł do gustu Rosjanom. W 1679 r. Rosja zawarła z Chinami porozumienie o dwustronnym handlu. Kolejnym kamieniami milowymi były traktaty podpisane między Rosją a Chinami: Traktat nerczyński (1689) i Traktat z Kiachty (1727). Formalnie ustalały on granice obu imperiów w rejonie rzeki Amur i Mongolii. To umożliwiało też określenie trasy szlaku, którym miała byc transportowana herbata z Chin do Rosji. Co prawda po stronie rosyjskiej zamiar budowy szlaku powstał niemal natychmiast po podpisaniu Traktatu nerczyńskiego (ukaz cara Piotra I), niemniej szlak ten zaczął nabierac realnych kształtów dopiero w 1730 r. Do tego czasu karawany przemierzały bezdroża, a częściowo pokonywały trasę na rzecznych tratwach. Szlak ów, zwany Traktem Syberyjskim (Sibirskij trakt), został ukończony dopiero w połowie XIX w. Biegł on z Moskwy przez Kazań, Perm, Jekaterynburg, Tiumeń, Tomsk, Irkuck, Wierchnieudińsk, Nerczyńsk do Kiachty na chińskiej (dziś mongolskiej) granicy, gdzie trakt się kończył. Stamtąd już chiński trakt prowadził do Pekinu i w głąb Państwa Środka. Przeciętnie karawana licząca 200 do 300 wielbłądów wiozła do Chin futra, a w drogę powrotną zabierała skrzynie zawierające duże ilości herbacianych liści. Transport zajmował ok. 16 do 18 miesięcy, herbata ta była więc początkowo bardzo droga. Stac na nią było tylko ludzi zamożnych: carskich dworzan, bojarów, bogatych kupców.

W 1706 r. car Piotr I Wielki w poszukiwaniu dochodów budżetowych ustanowił państwowy monopol na import herbaty. Mimo to popyt wymuszał wzrost importu, a ceny spadały, zwłaszcza, że carski monopol skasowano i w 1787 r. powstała pierwsza prywatna kompania handlująca herbatą. Pod koniec panowania Katarzyny II (zm. w 1796 r.) herbata importowana z Chin stała się napojem, na który pozwalały sobie nie tylko elity, ale coraz częściej także średnie i niższe warstwy rosyjskiego społeczeństwa. Rozwinęła się kultura picia herbaty, zawierająca elementy podobne do kultury herbacianej Persji, Turcji i Kaukazu. Należały do nich eleganckie zastawy stołowe, a także piękne, często bogato zdobione samowary, z których wyrobu słynęli mistrzowie z Tuły, z powodzeniem konkurujący z najlepszymi perskimi i tureckimi wytwórcami.

Do dalszego wzrostu spożycia herbaty w dużym stopniu przyczynił się transport morski przez Morze Czarne. Umożliwiły to pod koniec XVIII w. zwycięskie wojny Rosji z Turcją i rozwój czarnomorskich portów Rosji, przede wszystkim Odessy. Ta droga była dużo tańsza i szybsza niż mozolny, długotrwały transport lądem. Jednak podróż statkiem, w wilgotnych, tropikalnych morzach południowej Azji, wpływała negatywnie na jakość herbaty. Listki nie miały już charakterystycznego, lekko dymnego aromatu pochodzącego z ognisk, przy których nocowały karawany. Nie mówiąc o tym, że w ogóle herbata była niekiedy mocno zawilgocona. Stąd niektórzy wymagający konsumenci pozostawali wierni droższej, lecz lepszej herbacie transportowanej lądem.
Te czynniki sprawiły, że transport karawanowy trwał aż do przełomu XIX i XX w. Dopiero otwarcie Kolei Transsyberyjskiej w 1904 r. zakończyło ten czasochłonny sposób transportu, a jednocześnie otworzyło możliwości zwiększenia importu herbaty dobrej jakości, co nie udawało się w wypadku drogi morskiej.

Warto zwrócic uwagę, że Rosjanie podejmowali próby uprawy herbaty na obszarze Imperium. Dało to efekt w regionie Kaukazu, przede wszystkim w Gruzji i Azerbejdżanie, a na terenie dzisiejszej Federacji Rosyjskiej także w rejonie Soczi, znanym jak najbardziej na północ wysunięty obszar uprawy herbaty. Dzięki znakomitym warunkom klimatycznym i glebowym herbaty z tych rejonów są generalnie dobrej jakości.

Co ciekawe, za sprawą Rosjan w początkach XIX w. herbata zaczęła upowszechniać się też w Polsce. Wcześniej pojawiała się z rzadka, i to – o dziwo – głównie zielona (określana jako „zioło”). Na salonach XVIII-wiecznej polskiej arystokracji bardziej ceniono kawę. Na większą skalę herbata do naszego kraju (a ściślej do zaboru rosyjskiego) zaczęła docierać z Rosji, zarówno sprowadzana lądem, jak i przez Odessę. Pito ją z cukrem i czasem też z plasterkiem cytryny. Taki sposób przyrządzania napoju upowszechnił się za sprawą carskich żołnierzy, urzędników i ich rodzin. Jednak w skali całej Polski herbata zatriumfowała nad kawą dopiero po drugiej wojnie światowej, w efekcie przemieszczeń ludności polskiej ze wschodu na zachód.
Zaborca rosyjski wpłynął również na upowszechnienie samowarów i zwyczaju picia herbaty w szklankach, które dla ochrony dłoni przed poparzeniem umieszczano w metalowych uchwytach. Do herbaty podawano też konfitury lub sączono ją, głównie w niższych warstwach społeczeństwa, na modłę perską – trzymając w ustach kawałek cukru. Jak to jest teraz – tłumaczyć nikomu nie trzeba. 🙂

W naszych czasach próbuje się odtworzyć smak herbaty sprowadzanej drogą lądową do XVIII i XIX-wiecznej Rosji. Tworzone w ten sposób herbaty są znane jako Rosyjska Karawana (ang. Russian Caravan). Mieszanka ta zawiera lekki aromat dymu – podobnie jak dawne „oryginały”. Często stosuje się mieszankę Keemun, względnie innej chińskiej herbaty czarnej (i / lub ooloong) z małym dodatkiem wędzonej herbaty Lapsang Souchong, która daje ów ogniskowy aromat. Czy tak sporządzane mieszanki dokładnie odzwierciedlają smak i aromat herbat, które pito w czasach Puszkina lub Tołstoja? No cóż, to pytanie, na które nie umiem odpowiedzieć. Podejrzewam jednak, że i najlepsi kiperzy nie znają ostatecznej odpowiedzi na to pytanie. Ale czy to aż tak ważne, skoro i tak chińska herbata smakuje wyśmienicie?

Autor: ArturZ

1 comment to Droga chińskiej herbaty do Rosji i Polski

Leave a Reply