Kwestie dotyczące umiędzynarodowienia RMB cz.2

Moje uwagi do problemu internacjonalizacji juana na razie są czysto techniczne i sprowadzają się do zaproponowania pewnego rozwiązania o którym już pisałem a które to rozwiązanie omówię teraz bardziej szczegółowo.

Otóż zakłada ono, że gdzieś w Chinach, daleko do zewnętrznych granic- ze względów bezpieczeństwa- gdzieś na uboczu głównych dróg, ale za to w centrum doskonale rozwiniętego intranetu, powstała by placówka którą roboczo nazywam Instytutem Rozliczeń Międzynarodowych. Ta placówka miała by na celu monitorowanie przepływów finansowych płynących do i z Chin do i z dowolnego miejsca na świecie. Było by nie mniej ni więcej tylko centrum przez które przechodziłyby WSZYSTKIE informacje:

  1. o zawieranych umowach międzyrządowych Chiny- rząd jakiegoś kraju, co skutkowało by w każdym przypadku otwarciem nowego rejestru ma/winien. Były by to w każdym przypadku WSZYSTKIE umowy KAŻDEGO typu.
  2. O zawieranych umowach między bankowych, o przelewach na zewnątrz/ do Chin jakichkolwiek środków w RMB. Idealnym rozwiązaniem było by, aby TYLKO chińskie banki pośredniczyły w transakcjach juanowych.
  3. O umowach zawieranych między dowolnymi dwiema firmami w różnych krajach świata a zwieranych w juanach- przy założeniu, że obydwie umawiające się firmy mają swoje konta w bankach chińskich lub w bankach które z chińskimi bankami mają podpisane stosowne umowy.

 

A teraz przechodzimy do omówienia szczegółów w których jak mówi przysłowie- tkwi diabeł.

Przeanalizuje teraz jeden z możliwych wariantów umów realizowanych w ramach umiędzynarodowienia juana.

Wtręt: Jak już wcześniej napisałem tym bankiem może być w ostateczności bank miejscowy który podpisał na tę okoliczność stosowną umowę z Bankiem Chińskim w Botswanie, ale uważam że mnożenie pośredników nie jest w tych przypadkach wskazane. Koniec wtrętu.

 

Bank ten udziela owej firmie kredytu i wysyła do banku centralnego Chin wiadomość o tym fakcie . Dokładnie taką samą wiadomość otrzymuje IRM który na okoliczność umowy z firmą ABC tworzy pod rejestr w ramach rejestru umowy swapowej. I teraz w miarę pobierania przez ABC kolejnych kwot w juanach sygnały o tych faktach KAŻDORAZOWO PRZY POBRANIU KOLEJNEJ KWOTY pojawiają się w rejestrze głównym umowy swapowej jak i w pod rejestrze firmy ABC. W ten sposób w miarę upływu czasu wypełnia się umowa kredytowa w ramach swapu jak i sam swap jako że kolejne firmy korzystają z jej dobrodziejstw. Gdy firma ABC wyda wszystkie pieniądze z umowy kredytowej zawartej z Chińskim Bankiem (a co za tym idzie wszystkie sygnały o poszczególnych transzach kredytu zostaną zapisane w pod rejestrze owej firmy w IRM) wówczas po jakimś czasie nastąpi faza spłacania tego kredytu. Zatem wszystkie raty kredytu które są wpłacane przez firmę ABC w Chińskim Banku w Botswanie znajdą swoje odzwierciedlenie w pod rejestrach tej firmy w IRM. Gdy po jakimś czasie nastąpi spłata długu firmy ABC w banku Chińskim w Botswanie nastąpi również zamknięcie podrejestru owej firmy w IRM stanowiącego jak już napisałem element rejestru całej umowy swapowej zawartej między bankiem Centralnym Chin a Bankiem Centralnym Botswany.

Gdy tego typu umów firm z Botswany z Bankiem Chińskim w tejże będzie więcej ,wówczas każda z tych umów będzie realizowana dokładnie tak samo jak w przypadku firmy ABC. W ten to sposób po jakimś czasie umowa swapowa między dwoma bankami centralnymi zostanie skonsumowana. O czym wiedzieć bedzie zarówno IRM, Bank Centralnym Chin jak i za ich pośrednictwem- albo i bez- Bank Centralny Botswany.

W tym miejscu może narodzić się pytanie- po cóż tu u licha jest potrzebny ten IRM? Skoro i tak sprawozdawczość Banku Chińskiego w Botswanie będzie płynęła do Banku Centralnego Chin? Otóż po pierwsze: bank centralny jest W TYM PRZYPADKU stroną (bo umowa swapowa), a do zadań IRM-u należy kontrola KAŻDEGO i WSZYSTKICH przepływów juanaowych wynikających ZE WSZYSTKICH podpisanych przez JAKĄKOLWIEK firmę/stronę chińską umów. Po drugie: IRM i tylko on będzie ZAWSZE wiedział o wszystkich juanowych przepływach międzynarodowych a więc tylko on będzie mógł monitować stosownym władzom a więc Ministerstwu Finansów i ew. Bankowi Centralnemu Chin o stanie przepływów gotówkowych z zagranicą i stanie wykorzystania kwot wynikających ze wszelkiej maści umów międzynarodowych. A o to przecież chodzi.

CHODZI O KONTROLĘ NAD JUANAEM! Nad jego ruchem z i do Chin.

 

A teraz sprawa wymienialności lub nie waluty jaką jest RMB. Otóż pisałem już tutaj że wydanie decyzji o wymienialności juana było by przedostatnim aktem rządu który by tę decyzję podjął. Ostatnim było by podanie się do dymisji. Ponieważ nie ma nic gorszego dla interesu Chin jak umożliwienie tzw. rynkom finansowym bezkarnej gry na juanie. Proszę nie zapominać, że jesteśmy świadkami niewypowiedzianej wojny- w tym również handlowej- która chińskiemu państwu wypowiedziały USA. W których „stacjonują” owe tzw. Rynki finansowe. Zmasakrowanie juana po jego uwolnieniu było by tylko kwestią czasu. Jeśli ktokolwiek ma jakiekolwiek w tej materii wątpliwości to proszę przypomnieć sobie grę na PLN w 2009 przez dwa amerykańskie banki inwestycyjne. A gdzie nam do Chin?

 

Wtret.

W tym miejscu można sobie poczytać o tym co w najbliższej przyszłości może się dziać z walutami świata. http://forsal.pl/artykuly/680591,globalne_wojny_walutowe_zmiennosc_na_rynku_walutowym_zostanie_z_nami_na_dluzej.html

 

Problem tkwi w tym ze autor- w sposób charakterystyczny dla europejczyka- ZRZUCA CAŁĄ WINĘ na Japończyków. Tak jakby wcześniej nie było trzech rund QE w USA na ponad 3 biliony dolarów i luzowania ilościowego dokonywanego non stop w Europie przez EBC już na ponad bilion! To gadanie było by śmieszne ,gdyby nie chodziło o perfidię polegająca na zrzuceniu odpowiedzialności za postępujące od 3 lat wojny walutowe na zawodnika który dopiero wszedł do gry. No ale to Azjata więc na niego można wylać wszelkie pomyje!

Koniec wtrętu.

A co to ma wspólnego z Juanem? Jak to co? Czyżby juana to nie dotyczyło? Ależ skąd!! Dotyczy i to jak najbardziej! Skoro wszyscy zaczynają deprecjonować swoją walutę, to co chiński rząd ma zrobić? Czekać na to aż juan będzie tak silny że eksport „siądzie na amen”?

Na pewno nie. Tyle że rząd ma ograniczone możliwości działania. Najprostszym sposobem byłoby dopasowanie juana do koszyka walut które podlegają deprecjacji. I wówczas juan deprecjonuje się wraz z nimi. No tak ale wtedy sami „zdejmujemy nogę z gazu” i pozwalamy innym decydować pośrednio o stanie naszej waluty. A to nie powinno wchodzić w rachubę.

Do tej pory było tak: główną rolę w koszyku walutowym odgrywają amerykański dolar, euro, japoński jen i południowokoreański won. W skład koszyka wchodzą także funt szterling, dolar singapurski, malezyjski ringgit, rosyjski rubel, dolar australijski, dolar kanadyjski oraz tajlandzki baht. Tak było w 2005 gdy władze powiadomiły o tymże koszyku. Czy tak jest teraz? I czy zmieniła się struktura tego koszyka w miarę upływu czasu? Czy zmieni się teraz? Na te pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Jedno jest pewne. Gdy wcześniej pisałem o złocie to w konkluzji tego artykułu znalazło się stwierdzenie, że chińskim władzom monetarnych potrzebny jest czas. Moim zdaniem ten czas powoli się WŁAŚNIE KOŃCZY. Bo albo pójdą na wymianę ciosów- czyli wejdą w spirale deprecjacji albo spróbują oprzeć się na złocie. Ale na ten drugi ruch może być za wcześnie. No cóż…
Kolejnym argumentem na rzecz pozostawienia juana pod opieką organów chińskiej kontroli finansowej i nie urynkowiania go jest choćby ten artykuł http://forsal.pl/artykuly/682546,george_soros_zarobil_miliard_dolarow_na_spekulacji_jenem.html . Jeśli tzw. rynki finansowe zarabiają na tych spekulacjach to ktoś musi za to zapłacić. W tym przypadku zapłacili Japończycy. Nie chciałbym pisać za kilka lat o takim samym przypadku w stosunku do Chińczyków. A NA PEWNO tak się stanie jeśli juan zostanie uwolniony. To była by tragedia dla wszystkich Chińczyków i porażka rządu za którą przyszłoby słono zapłacić. A wygranymi były by jak zwykle tzw. rynki finansowe.

 

I na koniec polemika z tymi którzy twierdzą , że umiędzynarodowienie lub po chińsku internacjonalizacja juana, nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem.

Oczywiście, że nie ma! Bo ma nie mieć!

Krytycy twierdzą, że ustalanie kursu juana przebiega niezgodnie z prawidłami wolnego rynku- od kiedy on jest wolny?- ale według chińskich reguł. Odpowiedź brzmi: skoro to chińska waluta to według jakich reguł ma ten proces następować? Oczywiście- CHIŃSKICH!

Jedynym decydentem w tym procesie jest Ludowy Bank Chin, który zezwala na odchylenie notowań w paśmie +- 1,0% dziennie w stosunku do kursu podstawowego, który sam codziennie ustala. Ponadto kontroli państwowej podlegają przepływy kapitału. Oczywiście , tak jest i tak pozostanie. To CHIŃSCY decydenci będą decydowali o losie chińskiej waluty. Fakt ze biali przyzwyczaili się do decydowania o życiu Azjatów już minął. I czas najwyższy aby się do tego przyzwyczaić!

Krytycy twierdzą że Chiny dążą do umiędzynarodowienia juana, przy jednoczesnym zachowaniu kontroli państwa nad kapitałem.

 

Tak właśnie jest. I to jest prawidłowe.

 

Leave a Reply